Radosław Matusiak, czyli strzelec z Bełchatowa

Nazwisko: Radosław Matusiak
Data i miejsce urodzenia: 1 stycznia 1982; Łódź
Narodowość: Polska
Dyscyplina: piłka nożna
Największe osiągnięcie sportowe: gra w reprezentacji Polski

Człowiek z Łodzi

Urodzony w Łodzi Matusiak już od najmłodszych lat czuł pociąg do piłki. Jest wychowankiem Widzewa, dokąd trafił z SMS-u, gdzie chodził do liceum. By zadebiutować w dorosłej piłce musiał się jednak przenieść do rywala zza miedzy. W ŁKS-ie po raz pierwszy wystąpił w 1999 roku przeciwko Legii Warszawa, a niecałe pół roku później otrzymał szasnę debiutu w Ekstraklasie… z Legią. Co ciekawe oba mecze zakończyły się remisami 1:1. Na swoje pierwsze trafienia musiał jednak poczekać jeszcze długi czas. W Pucharze Polski w 2001 roku zdobył dublet i zapewnił ŁKS-owi awans do kolejnej rundy. Na najwyższym poziomie rozgrywkowym Matusiak zagrał w łódzkim klubie cztery spotkania. W sumie miał na koncie 62 spotkania, w których zdobył sześć goli.

Następnie zawędrował do Szczakowianki Jaworzno, gdzie rozegrał 11 meczów w Ekstraklasie, ale bramki nie zdobył. Pierwszego gola ligowego zdobył dopiero po powrocie do ŁKS-u, czym zapewnił też swojej drużynie zwycięstwo 1:0. W drugim epizodzie w Łodzi wystąpił 14 spotkań i strzelił trzy bramki. Następnie przeszedł do ekipy Wisły Płock, gdzie rozegrał 14 spotkań w polskiej lidze. Wtedy jego kariera nie zapowiadała się za ciekawie, ale to co najlepsze miało dopiero nadejść. Od rozgrywek 2004/2005 stał się zawodnikiem GKS-u Bełchatów. Już od początku szło mu dużo lepiej i wydawało się, że w końcu odnalazł swoje miejsce na ziemi.

matusiak-sportowcy

Już w drugim meczu zdobył swoją pierwszą bramkę, a było to przeciwko Widzewowi Łódź. Jako, że w jego debiutanckim sezonie na zapleczu Ekstraklasy, GKS grał na jej zapleczu i zajął drugie miejsce, w efekcie awansował do najwyższej ligi. Tam szło mu równie dobrze. Stanowił kluczowy element drużyny, a jego bramki pozwoliły na zajęcie wysokiego miejsca w lidze. 

Przygoda życia

Bełchatów sprawiał wrażenie drużyny z topu, a nie takiej która dopiero weszła do ligi. W klubie oraz poza nim coraz częściej mówiło się o mistrzostwie Polski i rzeczywiście bełchatowianie realnie włączyli się do walki o tytuł. Radosław Matusiak swoimi bramkami, walnie przyczynił się do takiego stanu rzeczy. Był gwiazdą GKS-u i strzelał jak na zawołanie. Nic dziwnego, że swoją uwagę zwróciły na niego zagraniczne kluby. Napastnik zastrzegał jednak, że zamierza dokończyć sezon w Ekstraklasie i dopiero później wyjechać za granicę. Jednak jeden z klubów był na tyle przekonujący, że skusił Matusiaka na zmianę decyzji i przekonał go do szybszego wyjazdu w przerwie zimowej.

Tym klubem było włoskie Palermo występujące w Serie A, więc klub znacznie bardziej znany i bogatszy niż GKS. Matusiak w zimowym okienku zmienił otoczenie i ostatecznie w swoim najlepszym okresie w karierze strzelił 30 goli w 78 meczach w Bełchatowie. Wielu ekspertów i kibiców miało nadzieję, że ten piłkarz poradzi sobie na zachodzie i wywalczy miejsce w pierwszym składzie. W końcu dzięki występom w Ekstraklasie dostał powołanie do reprezentacji Polski i w niej również udowodnił swoją wartość. M.in. strzelił gola przeciwko Serbii w swoim debiucie w eliminacjach do Mistrzostw Europy 2008, a następnie w pojedynkę zapewnił nam zwycięstwo nad Belgią. W kadrze radził sobie bardzo dobrze i w 15 występach strzelił siedem goli. Niestety decyzja o wyjeździe w jego przypadku nie była krokiem do dalszych sukcesów reprezentacyjnych.

Zapomniany talent

Matusiak zagrał w Palermo tylko trzy mecze, w których zdobył jednego gola. Przeniósł się więc czym prędzej do holenderskiego Heerenveen, by ratować swoje szanse na wyjazd na Euro 2008. W Eredivisie również mu niestety nie poszło i ostatecznie na ten turniej Leo Beenhakker go nie zabrał. W Holandii rozegrał 10 spotkań ponownie tylko raz umieszczając piłkę w siatce. Zrezygnowany Radek wrócił do Polski, gdzie najpierw trafił na wypożyczenie do Wisły Kraków, a później podpisał kontrakt z Widzewem Łódź. Łącznie w tych klubach rozegrał 15 meczów i strzelił dwa gole. Był cieniem dawnego siebie, a po snajperze z Bełchatowa nie było nawet śladu.

radosław matusiak

Pomocną dłoń wyciągnęła Cracovia, w której rozegrał pełny sezon w podstawowym składzie. Zaliczył tam 35 meczów i strzelił osiem bramek. To pozwoliło mu tuż przed 30-tką na jeszcze jeden wyjazd za granicę. Tym razem trafił do greckiego Asterasu Tripolis. Tam jednak przygoda znów zakończyła się fiaskiem, ponieważ cztery mecze bez gola tak trzeba określić. Na zakończenie kariery trafił do klubu, w którym się wychował czyli ponownie do Widzewa. W ostatnim swoim sezonie w zawodowej piłce zagrał 10 spotkań i raz pokonał bramkarza rywali. Trzeba przyznać, że dziwna to była kariera, a złośliwi nazwaliby Matusiaka mianem one season wonder, ale trzeba przyznać, że dostarczył polskim kibicom wielu pozytywnych emocji, gdy grał w reprezentacji i w tych trudnych czasach potrafił wywołać uśmiech na twarzy. W końcu przyczynił się w znacznym stopniu do historycznego, pierwszego awansu Polski na Mistrzostwa Europy. Nawet jeśli sam na nie nie pojechał to nie zostanie mu to nigdy zapomniane.

ZOBACZ PODOBNE